My art account: [link]


jej senStał na wietrze i był tak odległy w tym jej śnie. Wiatr ten zimny i wilgotny targał jego zmierzwioną czupryną. Wiedziała jak on nienawidził tego wiatru. Stał tam smutny, zamyślony, zapatrzony gdzieś w dal; niemal surowy. I nie spojrzał na nią. Nie chciał. A cierpienie to przedłużała niemiłosiernie świadomość, że przed chwilą leżeli obok siebie w cieple. On z uśmiechem bożego kochanka i półprzymkniętymi oczami, w których czaił się diabeł, obejmował ją siljej sen


brak cieplaTego dnia słońce zdawało się być jakieś nieświeże. Wzrok wpatrzony w jego blask szybko umykał w poszukiwaniu czegoś cieplejszego, dającego więcej nadziei. Nawet czerń i ciemność panosząca się po kątach odrobinę pustego pokoju zdawała się otulać przyjemniej i jakoś przyjaźniej. Na zewnątrz słońce nie dawało choćby krztyny ciepła i optymizmu. Swym domniemanym ciepłem wręcz obrzydziła krajobraz styczniowego, już i tak wystarczająco brzydkiego i zaniedbanego osiedla, roztapibrak ciepla


tance wysokieTańczymy na ostrzu nieba Jesteśmy bardzo wysoko To jest czas żeby odpocząć Tutaj nikt nas nie złapie. To jest niemożliwe Życie może być fantastyczne Potrzebujesz tego I tęsknisz za tym Tu nie ma żadnych kłamstw Ani żadnych złudzeń Zerwij swoje łańcuchy I otwórz swój umysł na więcej Pocałuj uczucia, pocałuj miłość Wiruj w powietrzu Wszyscy wyrośliśmy ze skóry Wszyscy wyrośliśmy od małego  tance wysokie


SensW takie popołudnia jak to, spacery nad jezioro były dla mnie niezbędne. Jedno odludne miejsce wystarczało mi w zupełności do pozbierania myśli, ale częściej chodziłem tam tylko po to żeby powlepiać chciwy wzrok w zachodzące słońce, które wypalało mi oczy, odbijając się od tafli wody. Tym razem ktoś zajął moje miejsce i wbijał bezuczuciowy wzrok w całkowicie nieciekawą część trawnika nad wodą. Usłyszałem własny zgrzyt zębów, spowodowany oburzeniem z powodu braku zainteresowaniSens


RobakProste okropnie życie robaka. Wykluć się z jaja- podstawa. Dorastać, żerując na pracy matki.Robak
Gniazdo znaleźć, w pobliżu innych, Mieć dostęp do pożywienia; Korzystać z nieuwagi sąsiada.
Zjeść i nie zostać zjedzonym. Po łebkach do kariery. Znaleźć żonę, zabić konkurentów.
Rozmnażać się; zostawić geny, dziedziczyć żyłkę do interesów, Zostawić firmę synom.
Kontynuować


DrewnoSzare, codzienne zakłamanie, Bezmyślnych kukieł sztuczny taniec. Na dłoni z drewna, w drewnianej ręce Leży bezwładne, drewniane serce. Na śmierć spojona miłość w czerwieni Tkwi w manekinach na czarnej ziemi, By nie przebudzić się na ostatku, W zaopatrzonym dostatnio statku. Wciąż uciekając przed Opatrznością Drewnianą, z lasu wyciętą złością. By, odcinając nadziei zielenie Pogłębiać w drewnie rysy i cienie, Obdarty w trudzie z koDrewno


ludzie- duchySzli... Szli pod strzelb lufy, Szli po śmierć pewną, Ludzie- duchy.ludzie- duchy
Widzieli... Śmierć zwiewną, Przyjemność niejasną, Niepewną...
Lecieli... Chyżo na skrzydłach wiary, Podobnych do orlich, Umarli... i wygrali.
Upside Down
--
Simple - I hate myself and I want to die!
--
Może ta cholera jest dziedzicznym czynnikiem, który po wiekach rozprzestrzenił się nawet do kubeczków z jogurtem.
Mabey this shit is hereditary factor, what after centuries infested even to yoghurt boxes.
Previous PageNext Page